James Zabiela urodził się w Southampton w 1981 roku. Mając 15 lat po raz pierwszy spróbował swoich sił jako DJ grając na szkolnej zabawie, jak mówi: "Pamiętam jak patrzyłem na szkolną salę sportową, gdzie tańczył cały mój rok, przy rytmach 'Jump Around!" House of Pain". Później zaproponowano mu pracę w sklepie z vinylami, co było wstępem do jego kariery. Dzięki tej pracy James zyskał wiele kontaktów i znajomości, dzięki którym mógł zacząć grywać w lokalnych klubach. Początkowo grał trance, supportował także na imprezie Paul'a Oakenfolda w Club Ikon w Southampton. Jednak nie ograniczał się jedynie do trance'u, zaczął także grywać break-beat'owe rytmy dla lokalnych fanów. Wziął także udział w konkursie magazynu Muzik Magazine, który z resztą wygrał. "James to zwycięzca, który na pewno wiele jeszcze w swoim życiu dokona" - powiedział jeden z dziennikarzy magazynu Muzik - Ralph Moore.
Zwycięstwo w konkursie zainspirowało James'a do ciężkiej pracy, by wypromować się jako DJ z prawdziwego zdarzenia. Odwiedzał liczne kluby, poznawał nowych ludzi, a także rozdawał swoje demówki. James Zabiela występował w wielu klubach, a także gościł kilkukrotnie w naszej ojczyźnie m.in.: występował w poznańskim dawnym Eskulapie i sopockim Sfinksie. W klubie Bedrock w Londynie poznał Lee Burridge'a, jednego ze swoich autorytetów. Odsłuchał on jedno z nagrań James'a i powiedział: "Jego muzyka jest różnorodna, interesująca, świetna technicznie. Zaciera granicę pomiędzy break-beat'e"m, a house'em. James ma wszystkie zdolności, które w dzisiejszych czasach powinien posiadać DJ". Od tego czasu James zaczął coraz częściej grywać w londyńskich klubach. Grał u boku takich gwiazd Londynu jak Justin Robertson czy Hybrid. "Jego ręce i uszy nie przestają pracować ani na sekundę" - tak opisują pracę James'a za mixerem. Jest on jeszcze stosunkowo młody, dlatego wszystko jeszcze przed nim. Gra progresive house, jego narzędziem pracy są dwa odtwarzacze Pioneer CDJ1000, a także efektor EFX-500 tej samej firmy, co w kręgach klubowych jest bardzo dużymi wyjątkiem, ale James pokazuje, że i z takich nośników jak CD można wykrzesać życie.