Steve Porter zawsze interesował się muzyką. W wieku 16 lat odkrył jej elektroniczną odmianę, która szybko pochłonęła go bez reszty. Szybko postanowił nauczyć się podstaw niezbędnych do pracy za konsoletą, jak i do produkcji własnych nagrań. Kiedy zrobił kilka pierwszych nagrań, niektóre z nich wpadły w ręce Chrisa Fortiera. Wtedy wszystko „ruszyło”. Wiele gwiazd, które dotąd były idolami młodego
Portera, prosiło go o support przed ich występami, wiele wydawnictw z całego świata zauważyło ponadprzeciętny talent i pojawiły się pierwsze oferty na robienie remixów, z których przełomowym okazał się „Smooth” zespołu Iio. Poprzez swoje własne produkcje z pogranicza techno i house, Steve stał się bardzo znanym artystą. Jednak praca w studiu to tylko jedna z dwóch dróg, jaką wybrał. Druga to miksowanie, występy za konsoletą. A trzeba przyznać, że jest on wspaniałym DJem, który potrafi ożywić niemal każde miejsce, w którym się pojawia. Kiedy w dodatku przeniósł się z Bostonu do Nowego Jorku, było to niemal jak dolanie benzyny do ognia. Rozpoczęły się trasy koncertowe po terenie całych Stanów Zjednoczonych, w których towarzyszył takim artystom, jak Sasha, Sander Kleinenberg czy Chris Fortier. Dzięki doskonałej technice i świetnym nagraniom na koncie (tworzonymi pod pseudonimami Agent 001 & HDF & Bons), Steve Porter jest obecnie jednym z najbardziej przyszłościowych talentów Djskich Ameryki, pożądanym na całym świecie, od Tokio do Tampa. Z ważniejszych produkcji warto wymienić: „Vodka Cranberries”, „Homegrown” czy serię „Porterhouse”.